piątek, 25 maja 2012

Le Bonheur des grands enfants

czyli szczęście dużych dzieci...


Kiedy potrzeba kawy staje się nagląca, to nawet wybór miejsca przestaje mieć znaczenie. Wystarczy to ''coś", co sprawi, że spośród dziesiątek kawiarni wybieram właśnie tę. Nazwa tej działa jak magnes...


 A samo wnętrze - jak widać... Ale za to nie tylko ja dałam się zwabić nazwą. Przecież w każdym z nas drzemie dziecko ;) duże czy małe...

2 komentarze:

  1. to prawda, w każdym jest dziecko, tylko w niektórych drzemie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. nagląca potrzeba kawy...skąd ja to znam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję :)